Sobie pomarudze
Sesja sie zaczela, nadal nie mam zaliczonej polowy przedmiotow. Brakuje mi pkt ECTS i ogole nie fajnie.
Ogolny brak czasu[7-9 zaliczen w tygodniu w styczniu] procentowal tym ze coraz mniej mialam ochote patrzec w lustro. Wizyta u fryzjera rozjasnila sprawe :-)
Wszystkie moje pola w mozgu zajmuja teraz mysli otagowane “308″. Po 2 miesiacach konsultacji z rodzicami na temat kupna samochodu w koncu sie zdecydowali. Znam chyba 80% samochodow dostepnych na polskim rynku. A wszystko przez brak zdecydowania czy auto mialo byc dla firmy do ojca, dla matki czy rodzinne. Na poczatku mial byc pick-up. Powod prosty - przy leasingu mozna zaoszczedzic prawie 40% wartosci auta. Navara dlugo byla liderem. Pozniej mysli sie pokombinowaly i rodzice wpadli na genialny pomysl - po co kupowac ojcu kolejny samochod, ktorym nikt inny nie bedzie jezdzil[ja tam nie mialabym nic przeciwko], skoro mozna kupic auto dla mamy. I tu zaczelo sie przegladanie aut kasy B. Kolejna zamiana zdania - po co kupowac auto dla mamy skoro mozna kupic auto dla mamy ktorym moglby jezdzic rowniez ojciec? Kolejna - po co mamie auto jak ma sieciowke? Przeciez mozna kupic dostawczaka do firmy!
I takby to sie ciagnelo w nieskonczonosc[przygotowana bylam na conajmniej pol roku rozmyslan] gdyby nie przypadkowa wizyta ojca w salonie Peugeota. Tatus wzial katalogi, facet zarezerwowal 2 auta, trzeba bylo sie tylko zdecydowac. 308 czy 407. A moze jednak Partnera? A moze 107? No coz, cieszylam sie ze chociaz zdecydowali sie na marke. Moze to nie moja ulubiona ale krok do przodu. 3 drinki dalej zdecydowali sie na 308 SW. Moja euforia siegnela nieba. Ale chwileczke - pojada do salonu SAMI, euforia zgasla - wszystko moze sie popsuc. Pojechali nastepnego dnia, sms od taty -”mama chciala 107″. W tym momencie oslablam z sil. Przez prawie 24h nie wiedzialam czy mnie wkrecaja[co czesto sie zdaza zwlaszcza mamie] czy mowia serio. Na szczescie wszystko ladnie sie wyjasnilo i pod koniec tygodnia 308 SW zaparkuje pod domem. Uff. Trzeba sobie przypomniec jak sie jezdzi…
Nastroje teraz w domu mieszane. Mama buntuje sie jak tylko z ojcem zaczne temat samochodu - strasznie nie lubi zobowiazan finansowych. Ojciec juz pewnie mysli jak wyslac Carnivala do warsztatu zeby miec pretekst do jazdy 308. Ja chodze jak zakochana, zakrecona i podniecona, jak dziecko przed otrzymaniem wymarzonej zabawki. Logicznie mysli chyba tylko zwykle zakrecona siostra, ktora stara sie nie denerwowac mamy gadaniem o samochodzie, za to wyciagnela ojca na wycieczke Carnivalem zeby pokazac ze ze 308ka tez sobie poradzi[troche jej nie wyszlo].
A ja siedze sobie w pokoju, nie wiem czego sie uczyc. Do wyboru fizyka[zaliczenie plus ewentualny egzamin- 4pkt], matma[to samo - 5pkt] mechanika[2 kombajny -5pkt] czy moze elektrotechnika dzieki ktorej bede mogla zaliczyc semestr nie zaliczajac poprzednio wymienionych 3 przedmiotow.
Za duzo mysle… Jest na to lekartwo?